Chełmscy politycy nie zainteresowani rozwojem Chełmszczyzny

Ostatnio głośno zrobiło się o PKP i spółkach kolejowych. Głównie za sprawą przewozów pasażerskich. Chciałbym poruszyć jednak inną sprawę. Chodzi mi o przewozy towarowe i słabnącą rolę znajdującego się 20 km od Chełma kolejowego przejścia granicznego Dorohusk – Jagodin na rzecz przejścia Hrubieszów – Izow w powiecie Zamość.

 

Na naszej wschodniej granicy kończą się tory szerokie, którymi przyjeżdżają masowo towary głównie z Ukrainy, Rosji i Białorusi.

Sprawa polega na tym, iż Hrubieszów w odróżnieniu od innych przejść kolejowych w Polsce podlega nie PKP Cargo a spółce LHS.

PKP Cargo ma prawie trzykrotnie wyższe stawki przewozowe aniżeli LHS. Stąd od kilku lat, importerzy systematycznie  uciekają z towarami na Hrubieszów.

Chodzi o pracę, rozwój infrastruktury i miliardy złotych.
Wiadomo, że jeżeli jest mało przewozów to jest niewielkie zapotrzebowanie na pracowników, brak zainteresowania inwestorów i nie powstają nowoczesne terminale przeładunkowe.

Ktoś może powiedzieć, co można zrobić? Pewnie nic, przecież nikt nie ma wpływu na spółki kolejowe i ich interesy.

Dziwi mnie to, iż chełmscy politycy, zarówno obecnie rządzącej partii jak i opozycyjnych zamiast twardo oponować za rozwojem naszego regionu nie robią nic albo robią coś zupełnie odwrotnego. Pierwszym posłem, który w sejmie zgłosił interpelację poselską w sprawie prywatyzacji LHS w Zamościu był chełmski polityk SLD Zbigniew Matuszczak.

Dlaczego PKP Cargo nie chce obniżyć stawek i byż konkurencyjne dla LHS?

Są to spółki siostrzane, których głownym udziałowcem jast PKP S.A w Warszawie.

Przez lata linia szerokotorowa LHS była oczkiem w głowie PKP. W przedłużoną do Katowic linię pompowano najwięcej pieniędzy, remontowano tory, inwestowano w transport.

Teraz gdy nadchodzi moment prywatyzacji PKP wraz z jej spółkami, LHS protestuje. Chcą wyłączenia z prywatyzacji i nadania odrębnego statusu gdyż nie chcą wpaść do jednego kotła z PKP Cargo i zrównania stawek.

Przez to nie byliby tak konkurencyjni a importerzy z powrotem wróciliby z zatłoczonego LHS'u na inne przejścia graniczne. W tym na przejście Dorohusk – Jagodzin w powiecie Chełm.